Piast Gliwice pod wodzą Daniela Myśliwca przeszedł drogę od kryzysu do stabilizacji, budując bezpieczną przewagę nad strefą spadkową. Prawdziwy test dopiero jednak nadchodzi. Zimowe ruchy transferowe i dalsze wdrażanie filozofii szkoleniowca mogą przesądzić o tym, czy w Gliwicach zaczyna się nowy projekt, czy jedynie krótkotrwała zwyżka formy. Czy trener Myśliwiec ma szansę na zbudowanie czegoś większego w Piaście?
Grajmy ładnie, ale nie strzelajmy – kadencja Maxa Moldera w Piaście
Zanim przejdziemy do trenera Myśliwca i jego historii z Piastem, wróćmy na chwilę do początku sezonu. Wtedy w Piaście doszło do sporych zmian, które objęły również ławkę trenerską. Po trzech sezonach pracy z klubem pożegnał się Aleksandar Vuković, a jego miejsce zajął Max Molder. Przyjście młodego trenera ze Szwecji miało być nowym otwarciem dla Piasta. Gliwiczanie mieli rozgrywać bardziej ofensywny futbol niż dotychczas. Do tego doszła prawdziwa rewolucja transferowa. Piast ściągnął aż dziewięciu nowych piłkarzy, którzy mieli wnieść klub na wyższy poziom. Trener Molder w swoim poprzednim klubie bardzo lubił grać atakiem pozycyjnym, więc wizja czegoś podobnego w Piaście była szczególnie intrygująca.
Jednak z perspektywy czasu okazał się to nietrafiony wybór (lekko mówiąc). Trener Molder okazał się katastrofą. Piast, pomimo długiego utrzymywania się przy piłce, nie robił w ataku praktycznie nic. Gdy znajdował się już na połowie rywala, zamiast szukać pozycji do oddania strzału, często podawał do swoich obrońców. Nietrudno było przewidzieć, że taki styl gry zawodził, nawet na krótką metę. Piast wygrał zaledwie jeden mecz w lidze. Mimo że wyniki na papierze nie wyglądały aż tak źle, to pomysły trenera przyprawiały kibiców o bóle głowy. W mediach społecznościowych zaczęły pojawiać się ostre komentarze, wprost zarzucające mu, że sabotuje klub i powinien zostać jak najszybciej zwolniony. Koniec końców „Futbol na tak” Maxa Moldera nie przetrwał zbyt długo. Szwed stracił posadę, a możliwość pracy z zespołem otrzymał Daniel Myśliwiec.

Nauczka po poprzednich klubach – przygoda Myśliwca w Piaście Gliwice
Daniel Myśliwiec miał sporo wolnego czasu w 2025 roku. W lutym został zwolniony z funkcji pierwszego trenera Widzewa, który już wtedy zaczynał się zmieniać. Mimo półtorarocznego pobytu w Łodzi, o którym nie można mówić w sposób nadzwyczajnie krytyczny, szkoleniowiec przez długi okres nie mógł znaleźć nowego miejsca pracy. Końcówka pracy w Widzewie skutecznie odstraszała potencjalnych pracodawców, co sprawiło, że przez pewien czas nie widzieliśmy go na ławce trenerskiej. Ten stan rzeczy zmienił się 23 października — właśnie wtedy został nowym trenerem Piasta. Wszedł do zespołu z przytupem: w pierwszych czterech meczach Piast wygrał trzykrotnie i tylko raz zremisował. W wyjazdowym meczu imponująco ograł Raków Częstochowa 3:1. Tym spotkaniem trener Myśliwiec przekonał do siebie sympatyków Piasta.
W późniejszym czasie pojawiły się pojedyncze porażki, ale mimo to dla Piasta najważniejsze było to, że zaczął regularnie punktować. W samej grze również widać wyraźne zmiany. Zespół, zamiast rozgrywać piłkę w poprzek boiska w nieskończoność, stał się drużyną bardziej nastawioną na kontry, a przy tym jest bardzo skuteczny i konkretny. Zmiana widoczna jest także w podejściu samego trenera. W Widzewie kojarzony był głównie z tym, że niezależnie od okoliczności dążył do maksymalnego posiadania piłki, aby zyskać kontrolę nad meczem. Często kończyło się to jednak kontrami rywali, które były zabójcze dla bardzo przeciętnej defensywy Łodzian.
Dziś widzimy zupełnie inne oblicze Myśliwca i można odnieść wrażenie, że długi czas bez pracy nie poszedł na marne. W 10 meczach Piast zdobył 16 punktów, co czyni go najlepiej punktującym zespołem w tym okresie. Pomijając już fakt, że obecny sezon jest jednym z najdziwniejszych od lat, taki wynik należy ocenić pozytywnie. Klub z ostatniego miejsca przesunął się w okolice środka tabeli i zapewne tam będzie chciał pozostać do końca rozgrywek.
Zimowe okno transferowe w wykonaniu Piasta
Piast Gliwice, mimo ugruntowanej pozycji w PKO Ekstraklasie, nie jest dziś klubem pierwszego wyboru dla zawodników mierzących wyżej niż walka o utrzymanie. Jednocześnie w Gliwicach trudno zatrzymać wyróżniających się piłkarzy, którzy traktują grę w Piaście jako etap przejściowy przed kolejnym krokiem w karierze. Nie inaczej było w zimowym oknie transferowym. Z klubu odszedł Erik Jirka, lider ofensywy Piasta w obecnym sezonie. Przeniósł się w tym oknie transferowym do GKS-u Katowice, bezpośredniego rywala w tabeli. Odejście Patryka Diczka do Pogoni Szczecin po sezonie też jest już pewne, a jego strata może okazać się dla Piasta jeszcze bardziej bolesna. Dziczek przez lata był jednym z filarów zespołu i kluczową postacią drużyny, która sięgnęła po historyczne pierwsze mistrzostwo Polski.
Mimo ograniczonych możliwości finansowych Piastowi udało się jednak dokonać wzmocnień. Pierwszym transferem był młody albański lewy obrońca Elton Fikaj. Uzdolniony 20-latek trafił do Gliwic jako zawodnik do rozwoju z myślą o przyszłym zysku transferowym. Jeszcze większe nadzieje budzi Ivan Lima. 21-latek od początku kariery jest związany z Benficą. Przeszedł w niej wszystkie szczeble szkolenia i zaliczył nawet występ w pierwszej drużynie. Portugalski klub jednak nie uznał go za zawodnika, który da odpowiednią jakość i pozwolił mu odejść. Do Piasta trafia więc z szansą na regularną grę i jednocześnie z zadaniem zastąpienia Erika Jirki. Patrząc na jego dotychczasową drogę, transfer wydaje się bardzo obiecujący.
Ivan! Od teraz jesteś Niebiesko-Czerwony! 🔵🔴#IvanLima2029
Więcej ➡️ https://t.co/gcmDi6XG1K pic.twitter.com/nCzSv6viBH
— Piast Gliwice (@PiastGliwiceSA) February 10, 2026
Jaka przyszłość czeka Piasta?
Piast Gliwice, mimo obecnej dobrej passy, musi zachować czujność. Seria solidnych wyników pozwoliła oddalić widmo walki o utrzymanie, ale sytuacja w tabeli wciąż jest na tyle dynamiczna, że chwila słabości może szybko zniwelować wypracowaną przewagę. Trudno spodziewać się w najbliższych miesiącach rewolucji organizacyjnej czy gruntownej zmiany polityki klubu. Piast od lat funkcjonuje w określonych ramach finansowych i sportowych, które narzuca miasto.
Eksperyment ze szwedzkim trenerem okazał się być kompletnie nieudany. Daniel Myśliwiec udowadnia, że z odpowiednim szkoleniowcem i jasno określoną wizją Piast jest w stanie funkcjonować na znacznie wyższym poziomie, niż wskazywał na to początek sezonu. Co istotne, poprawa nie dotyczy wyłącznie wyników, ale również struktury gry, organizacji zespołu i większej elastyczności taktycznej. Warto obserwować rozwój zarówno drużyny, jak i samego trenera, który od lat uchodził za jeden z większych talentów szkoleniowych w Polsce. Przerwa od pracy mogła pozwolić mu na wyciągnięcie wniosków z wcześniejszych niepowodzeń i dopracowanie własnej filozofii. W Gliwicach widać szkoleniowca bardziej pragmatycznego, gotowego dostosować styl gry do potencjału kadry, a nie odwrotnie.
Jeśli Myśliwiec otrzyma odpowiednie narzędzia, stabilizację oraz cierpliwość ze strony władz, klub może wykonać kolejny krok naprzód. Niekoniecznie w kierunku walki o czołowe miejsca, ale przynajmniej w stronę trwałej obecności w bezpiecznej części tabeli. Pytanie brzmi: czy Piast będzie gotowy w pełni zaufać wizji swojego trenera i konsekwentnie budować projekt wokół jego pomysłu, nawet jeśli po drodze pojawią się trudniejsze momenty?